Krzysztof Ratajski znów to zrobił. Skarżyszczanin w czwartej rundzie mistrzostw świata

Krzysztof Ratajski po raz kolejny pokazał, że potrafi wychodzić z sytuacji niemal beznadziejnych. Pochodzący ze Skarżyska-Kamiennej reprezentant Polski stoczył w Londynie jeden z najbardziej dramatycznych pojedynków tegorocznych mistrzostw świata w darcie i po prawdziwym dreszczowcu pokonał Holendra Wesleya Plaisiera 4:3. Dzięki temu awansował do czwartej rundy turnieju rozgrywanego w słynnym Alexandra Palace.

Spotkanie od początku zapowiadało się nieprzewidywalnie. Obaj zawodnicy mieli za sobą zwycięstwa nad wyżej notowanymi rywalami, a forma Plaisiera budziła respekt także wśród ekspertów. Początek meczu należał jednak wyraźnie do Holendra. Ratajski zmagał się z problemami na podwójnych, co szybko znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Po kilku setach sytuacja Polaka stała się bardzo trudna – przegrywał już 1:3, a rywal był o krok od zamknięcia spotkania.

Wtedy nastąpił moment przełomowy. Doświadczony darter ze Skarżyska-Kamiennej uspokoił grę, poprawił skuteczność i zaczął stopniowo odrabiać straty. Kluczowe okazały się końcówki setów, w których Ratajski zachował zimną krew, a Plaisier nie wykorzystał swoich szans. Polak obronił lotki meczowe, doprowadził do decydującej partii, a w niej przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, przypieczętowując jeden z najbardziej efektownych comebacków w swojej karierze.

Wygrana oznacza nie tylko sportowy sukces, ale także gwarancję solidnej nagrody finansowej. Awans do czwartej rundy mistrzostw świata zapewnił Ratajskiemu co najmniej 60 tysięcy funtów. Sam zawodnik wielokrotnie podkreślał jednak, że pieniądze nie są dla niego główną motywacją – liczy się rywalizacja na najwyższym poziomie i satysfakcja z gry.

Po meczu nie krył emocji. Na konferencji prasowej przyznał, że był to jeden z tych występów, które zostają w pamięci na długo. Wspomniał również o trudnym okresie związanym z problemami zdrowotnymi, które w ostatnich latach mocno zahamowały jego karierę. Dziś, jak sam zaznacza, czuje się w pełni sił i znów może skupić się wyłącznie na sporcie.

Przed Krzysztofem Ratajskim kolejne wyzwanie. W czwartej rundzie zmierzy się z Anglikiem Luke’em Woodhouse’em. Stawką będzie miejsce w ćwierćfinale i szansa na dalszy marsz w turnieju, który już teraz przyniósł kibicom ze Skarżyska-Kamiennej i całej Polski mnóstwo powodów do dumy.

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni artykuł

Zderzenie radiowozu jadącego na sygnale z osobówką w centrum Kielc

Następny artykuł

Cisza, śnieg i setki słuchawek. Udane silent disco na Rynku w Kielcach [zdjęcia]

Warto zobaczyć
Total
0
Share