– Bramkarz Motoru Ivan Brkić miał dziś „dzień konia” – ocenił trener Korony Kielce Jacek Zieliński po przegranym w Lublinie 0:2 meczu piłkarskiej ekstraklasy. – Nawet, gdybyśmy grali do godziny 23 to nic byśmy nie strzelili – dodał.
Mecz, w którym naprzeciw siebie stanęły drużyny prowadzone przez najstarszego (Zieliński, 64 lata) i najmłodszego (Mateusz Stolarski, 33 lata) z aktualnych trenerów najwyższej klasy, pomyślnie zakończył się dla tego drugiego. Jednak przebieg spotkanie miało zupełne różne oblicza w obydwu połowach, bo w pierwszej lepsi byli gospodarze i potrafili potwierdzić to dwoma golami, zaś drugą zdominowali Kielczanie, ale bez efektu bramkowego.
– Gratuluję Lublinianom, ale sami zgotowaliśmy sobie ten los i ta porażka boli. Nasza defensywa, która dotychczas była solidna, popełniła dwa proste błędy i przeciwnicy je wykorzystali. Cała moja drużyna w pierwszej połowie grała słabo i po straconych bramkach nie potrafiła się podnieść, ale w drugiej, po przegrupowaniu się, pokazała inną twarz. Wracamy jednak rozczarowani, choć taka jest piłka – skonstatował Zieliński.
Trener Motoru podkreślił, iż obecna sytuacja w ekstraklasie sprawia, że ciężko jest zapracować na zwycięstwo, bo poziom jest bardzo wyrównany i jeszcze teraz około 10 zespołów musi walczyć o zachowanie ligowego bytu.
– To, że poziom jest tak wyrównany powoduje, iż w większości spotkań obserwować można różne słabsze i lepsze momenty, bo ciężko jest zagrać intensywnie na wysokim poziomie przez pełne 90 minut. Widać to wyraźnie w wielu meczach. Dziewięć punktów zdobytych w pięciu po zimowej przerwie spotkaniach bardzo cieszy, ale cieszyć się będziemy tylko dwa dni, bo musimy budować motywację przed następnymi występami. Podziękować też muszę naszym kibicom, których wsparcie bardzo odczuwamy – powiedział Stolarski.
Za tydzień Motor ponownie wystąpi przed własną publicznością podejmując Górnika Zabrze, natomiast Korona czekać będzie w Kielcach na Bruk-Bet Termalicę Nieciecza.
asz/ pp/ korona kielce
