Na kieleckim Białogonie doszło do nietypowej interwencji, w której udział musieli wziąć zarówno pracownicy wodociągów, jak i policja. Wszystko zaczęło się od awarii magistrali wodociągowej, która pękła w nocy z wtorku na środę. Uszkodzona rura o średnicy pół metra przebiegała pod jedną z prywatnych posesji, a woda zaczęła zalewać okoliczne podwórka. Dopływ został odcięty, jednak żeby usunąć usterkę, konieczne było wycięcie kilku drzew na terenie należącym do mieszkańca.
Pracownicy wodociągów próbowali wejść na teren w środę, jednak właściciel odmówił wpuszczenia ekipy. Sytuacja była o tyle kłopotliwa, że w upalny dzień mieszkańcy zostali bez bieżącej wody, a na ulicach pojawiły się beczkowozy.
Następnego dnia w urzędzie miasta zapadła decyzja o podjęciu działań w trybie stanu wyższej konieczności. Na miejsce wraz z ekipą techniczną przyjechali policjanci. Podczas próby wejścia na posesję 60-letni właściciel wyszedł z domu, trzymając w rękach siekierę. Został szybko obezwładniony i zatrzymany.
Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia za próbę zastraszenia pracowników wykonujących obowiązki służbowe. Sprawą zajmuje się kielecka policja.







