Niedzielne popołudnie i noc z 27 na 28 lipca przyniosły gwałtowne ulewy, które przeszły przez region świętokrzyski, powodując szereg lokalnych podtopień. Strażacy z wielu powiatów mieli pełne ręce roboty, a liczba interwencji rosła z każdą godziną.
Początkowo najtrudniejsza sytuacja panowała w Kielcach, gdzie intensywne opady zamieniły ulice w rwące potoki. Z czasem jednak większy ciężar działań przesunął się na zachód województwa – do powiatów jędrzejowskiego i włoszczowskiego. Łącznie do poniedziałkowego poranka służby ratownicze interweniowały już 147 razy.
Najwięcej zgłoszeń – aż 74 – napłynęło z powiatu jędrzejowskiego. W powiecie włoszczowskim było ich 30, a w samych Kielcach – 39. Zdecydowana większość interwencji dotyczyła zalanych piwnic, garaży i przyziemnych kondygnacji budynków.
W Kielcach, gdzie sytuacja była najtrudniejsza w pierwszych godzinach ulewy, woda zaczęła się gromadzić w okolicach rzeki Silnicy. Strażacy rozstawili tam zapory przeciwpowodziowe – choć stan wód był wysoki, nie doszło do przerwania brzegów. Działania te miały charakter prewencyjny.
Na szczęście nie odnotowano przypadków bezpośredniego zagrożenia życia, nie było też rannych. Infrastruktura, mimo intensywnego deszczu, nie uległa poważniejszym zniszczeniom.
W Jędrzejowie uruchomiono sztab kryzysowy przy Komendzie Powiatowej Straży Pożarnej. Ma on na celu lepsze koordynowanie działań i sprawniejsze reagowanie na kolejne zgłoszenia.
Choć strażacy wciąż pracowali przy kilkudziesięciu interwencjach, prognozy napawały umiarkowanym optymizmem – według zapowiedzi meteorologów, deszcz miał ustąpić przed południem w poniedziałek, co powinno przynieść stopniową poprawę sytuacji.

