Na terenie województwa świętokrzyskiego odnaleziono już trzy wraki bezzałogowców, które mogą mieć związek z wtorkowo-środowym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Ostatni z nich odkryto w gminie Raków, w powiecie kieleckim.
Jak poinformował Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, na miejsce przyjechał prokurator, a teren został odgrodzony i zabezpieczony. Według informacji przekazanych przez MSWiA, chodzi o miejscowość Smyków, oddaloną o około 30 kilometrów od Kielc.
– Wszystko wskazuje na to, że trzy odnalezione, uszkodzone obiekty mogą mieć ścisły związek z wydarzeniami, jakie miały miejsce w nocy. Wtedy w polską przestrzeń powietrzną wtargnęło kilkanaście dronów – podkreśla Prokopowicz.
Pierwsze znaleziska
Jako pierwszy obiekt zidentyfikowano wrak znaleziony w Sobótce, w gminie Ożarów. Informację tę potwierdzili lokalni samorządowcy – wójt Krzysztof Tworek oraz burmistrz Ożarowa Piotr Ślęzak.
Niedługo później kolejne szczątki znaleziono na terenie gminy Stopnica, w okolicach miejscowości Czyżów. O znalezisku poinformował poseł Michał Cieślak, który podał, że dron spadł na łąkach, z dala od zabudowań.
W związku z tym Urząd Miejski w Ożarowie wydał apel do mieszkańców, prosząc o zachowanie spokoju i szczególnej ostrożności. W komunikacie podkreślono, by nie zbliżać się do podejrzanych przedmiotów i natychmiast informować służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.
Drony nad Polską
Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych potwierdziło, że w nocy z wtorku na środę polska przestrzeń powietrzna została naruszona 19 razy. Bezzałogowce pojawiły się również od strony Białorusi. Premier Donald Tusk poinformował, że była to pierwsza sytuacja, w której rosyjskie drony zostały zestrzelone nad terytorium państwa NATO.
Na szczęście w wyniku tych zdarzeń nikt nie ucierpiał, jednak jak podkreślają służby, zagrożenie dla mieszkańców było realne.
