Mieszkańcy Kielc wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec planowanej budowy odcinka drogi ekspresowej S74, który ma przebiegać przez środek miasta. W piątek, 14 lutego, o godzinie 17:00, na przejściu dla pieszych przy ulicy Klonowej odbędzie się protest przeciwko inwestycji w proponowanej formie. Organizatorzy zapowiadają pokojową akcję, który ma na celu zwrócenie uwagi na negatywne skutki, jakie ta budowa przyniesie dla lokalnej społeczności.
„W piątek, 14 lutego o godzinie 17:00 widzimy się na przejściu dla pieszych przy ulicy Klonowej gdzie przez maksymalnie dwie godziny będziemy po nim przechodzić” – czytamy na stronie wydarzenia.
Protestujący mówią głośne „NIE” dla planów GDDKiA, które ich zdaniem zagrażają jakości życia w Kielcach.
„Nie chcemy żyć w gettach otoczonych ekranami akustycznymi, nie chcemy oddychać zanieczyszczonym powietrzem z ruchu tranzytowego i nie chcemy tracić pięknej zieleni na naszych osiedlach!” – piszą w apelach do władz.
Miasto wzywa do zmian w projekcie
Władze Kielc, na czele z prezydentką Agatą Wojdą, również opowiadają się za wprowadzeniem korekt w projekcie trasy S74. W środę odbyło się spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury, podczas którego omawiano możliwe zmiany w przebiegu drogi. Prezydentka Wojda zaznaczyła, że projekt, który powstał przed jej kadencją, nie odpowiada na współczesne potrzeby mieszkańców.
„To nie są rozwiązania, które będą służyć miastu przez kolejne dekady” – podkreśliła Wojda, zaznaczając, że droga nie może oddzielać osiedli i niszczyć terenów zielonych.
Również w lipcu 2024 roku, miasto negatywnie zaopiniowało projekt, wskazując na liczne wady. Plany budowy drogi, zdaniem władz Kielc, ignorują potrzeby pieszych, rowerzystów i osób korzystających z transportu zbiorowego. Dodatkowo, projekt zakłada wycinkę około 800 drzew, co wywołało obawy o utratę cennych terenów zielonych w mieście.
Kielce zasługują na rozwój, a nie zniszczenie
Władze miasta zaznaczają, że nie podważają samej potrzeby budowy drogi ekspresowej S74, ale domagają się, by inwestycja była realizowana w sposób, który nie będzie odbywać się kosztem jakości życia mieszkańców. „Kielce zasługują na rozwój w harmonii z ich tkanką miejską i potrzebami mieszkańców” – powiedziała prezydentka Agata Wojda, zapowiadając, że miasto przekaże do Ministerstwa Infrastruktury swoje propozycje zmian w projekcie.
Przeciwnicy projektu podkreślają, że droga ma przepołowić miasto, przebiegając obok gęsto zaludnionych osiedli, takich jak Bocianek, Szydłówek i Sady. To, według nich, może wpłynąć negatywnie na jakość życia mieszkańców, ich bezpieczeństwo i komfort.
Plany dotyczące zmiany trasy
Miasto proponuje alternatywne rozwiązania, które mogłyby pomóc w rozładowaniu ruchu, nie niszcząc przy tym miejskiej struktury. Jednym z pomysłów jest przeniesienie drogi krajowej nr 74 na ulicę Radomską oraz skierowanie ciężkiego ruchu TIR-ów na węzeł Kielce Północ, dopóki nie zostanie wybudowana wschodnia obwodnica miasta.
Budowa drogi S74 przez Kielce, mimo że stanowi istotny element krajowej infrastruktury, wciąż budzi liczne kontrowersje. Inwestycja ma kosztować 713,4 miliona złotych, a jej realizacją zajmie się Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor. Choć projekt ma na celu zapewnienie płynności ruchu tranzytowego, krytycy wskazują na brak uwzględnienia potrzeb lokalnych mieszkańców, którzy będą zmuszeni do życia w sąsiedztwie wielkiej autostrady.
Protesty rosną
Protesty, takie jak ten zapowiedziany na 14 lutego, są reakcją na brak wcześniejszych konsultacji społecznych oraz na obawy mieszkańców dotyczące przyszłości miasta. Lokalne społeczności nie chcą, aby ich codzienne życie zostało zdominowane przez hałas, zanieczyszczenie i utratę terenów zielonych. Ich postulaty są jasne: zamiast autostrady przez środek Kielc, miasto zasługuje na rozwój w oparciu o zrównoważone, przemyślane rozwiązania infrastrukturalne.


