Ponad 291 tysięcy kilometrów i niemal 335 tysięcy złotych z kasy Sejmu – to bilans podróży prywatnymi samochodami, jakie w 2025 roku rozliczyli parlamentarzyści z województwa świętokrzyskiego. Temat, który od miesięcy budzi ogromne emocje społeczne, doczekał się wreszcie twardej reakcji Kancelarii Sejmu. Od stycznia zasady gry uległy drastycznemu zaostrzeniu.
Z danych opublikowanych przez TVP3 Kielce wynika, że sejmowi rekordziści z okręgu nr 33 potrafili w pełni wykorzystać publiczne środki. Maksymalny dostępny limit finansowy wyczerpali posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Krzysztof Lipiec oraz Agata Wojtyszek. Każde z nich zadeklarowało przejechanie równych 42 tysięcy kilometrów, co przełożyło się na zwrot w wysokości 48 300 złotych na osobę. Co ciekawe, pozostali parlamentarzyści z tego samego regionu nie wykazali w ubiegłym roku żadnych kosztów związanych z podróżami własnymi autami.
Łącznie świętokrzyscy posłowie „wyjeździli” 291 043 kilometry, co kosztowało podatników dokładnie 334 699 złotych.
Koniec z systemem „na słowo honoru”
Dotychczasowy mechanizm rozliczeń opierał się głównie na oświadczeniach samych posłów, bez konieczności przedstawiania szczegółowej dokumentacji tras. Budziło to uzasadniony opór opinii publicznej – zwłaszcza że posłowie mają już zagwarantowane bezpłatne przejazdy pociągami, autobusami oraz krajowe loty. Miesięczny limit na jazdy lokalne wynosił dotąd aż 3,5 tysiąca kilometrów (ok. 48,3 tys. zł rocznie).
Gęstniejąca atmosfera wokół poselskich przywilejów zmusiła urzędników do działania. Od 1 stycznia 2026 roku w życie wszedł zupełnie nowy regulamin. Kancelaria Sejmu wprowadziła podział na podróże wewnątrz okręgu wyborczego oraz poza nim. Wyjazdy zamiejscowe wymagają teraz prowadzenia precyzyjnej ewidencji (z datami i konkretnymi trasami), którą będą skrupulatnie weryfikować sejmowi kontrolerzy.
Dodatkowo o ponad połowę – do 1500 kilometrów miesięcznie – ścięto limit na jazdy lokalne. Nowe przepisy mają raz na zawsze przeciąć spekulacje i sprawić, by publiczne pieniądze trafiały wyłącznie do tych, którzy realnie pracują w terenie.