W kieleckim samorządzie zawrzało po informacji o nowym zajęciu radnego Dariusza Gacka, który objął etat w Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami (PGO). Choć w kuluarach mówi się głównie o pragmatyce, decyzja ta pociągnęła za sobą konkretne skutki polityczne – natychmiastowe rozwiązanie klubu „Perspektywy”. Podczas gdy Przewodniczący Rady Miasta nie szczędzi krytycznych uwag, Maciej Bursztein ucina współpracę, deklarując: „tej granicy nie przekroczę”.
Bursztein: „To nie funkcja, to misja”
Decyzja o zakończeniu działalności „Perspektyw” zapadła błyskawicznie po upublicznieniu informacji o nowym miejscu pracy Dariusza Gacka. Maciej Bursztein, dotychczasowy lider i bliski współpracownik Gacka, w emocjonalnym oświadczeniu odciął się od działań kolegi.
– Podjąłem decyzję o rozwiązaniu Klubu Radnych „Perspektywy”. Zgodnie z obowiązującymi zasadami klub musi liczyć co najmniej trzy osoby. Dziś to przestaje być możliwe, ale nie to jest najważniejsze. Decyzja, którą podejmuję, ma głębszy sens. Dotarły do mnie informacje o zatrudnieniu radnego Dariusza Gacka w spółce powiązanej z miastem – Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami. Dla mnie to sytuacja, która budzi poważne wątpliwości – nie tylko formalne, ale przede wszystkim etyczne. Bycie radnym nigdy nie było dla mnie funkcją. Było i jest misją. I nie ma we mnie zgody na to, by łączyć mandat radnego z czerpaniem korzyści ze struktur miejskich. Dlatego nie chcę firmować swoim nazwiskiem sytuacji, które podważają zaufanie mieszkańców do samorządu. Dziwi mnie, że taka decyzja została zaakceptowana przez Panią Prezydent. Z drugiej strony widzę coraz większą determinację w budowaniu przewagi w Radzie Miasta – nawet za cenę standardów, które dla mnie są nieprzekraczalne. Ja tej granicy nie przekroczę. Wolę rozwiązać klub, niż udawać, że nic się nie stało. Do polityki nie przyszedłem dla korzyści. Przyszedłem, żeby działać uczciwie i w interesie mieszkańców. I tej zasady będę się trzymał – niezależnie od okoliczności – napisał Maciej Bursztein.
Jakubczyk: „To jest obrzydliwie, moralnie złe”
Równie ostro wypowiedział się Przewodniczący Rady Miasta, Maciej Jakubczyk. W rozmowie z portalem kielce.plus podkreślił, że radny Gacek przez lata budował swój wizerunek na krytyce dokładnie takich praktyk, jakich sam się teraz dopuścił.
– Dzisiaj wielokrotnie podkreśliłem to, że aspekt prawny to jedno i to będzie roztrząsane przez prawników, a aspekt moralny jest skandaliczny. Radny Gacek przez lata budował swoją pozycję, swoją rozpoznawalność na walce z „królikiem i znajomymi królika”, obsadzaniu radnych, rodzin radnych, obniżaniu im diet i nagle w momencie, w którym stracił pracę, pierwszą rzeczą, jaką zrobił, podjął pracę w strukturach miejskich, w spółce w stu procentach podległej miastu Kielce, bez żadnej krępacji i to jest naganne. Nawet jeżeli to jest zgodne z prawem, to powinno być całkowicie zabronione i jeżeli tak jest, prawo powinno się zmienić w moim odczuciu. Radny Gacek może mówić o tym, że przeszedł publiczny nabór, bo to stanowisko zostało specjalnie teraz stworzone. To jest nowe stanowisko. Radny Gacek w moim odczuciu prywatnym nie posiada żadnych kompetencji, a jestem magistrem inżynierii środowiska, aby sprawować funkcję związaną z edukacją ekologiczną czy z edukacją związaną z recyklingiem lub jakąkolwiek obróbką śmieci, więc dla mnie jest to bardzo mocno podejrzane, że objął stanowisko w takiej spółce, nie posiadając ku temu kompetencji. Na pewno jest to obrzydliwie, moralnie złe. Jest to niesmaczne, że radny Gacek był w stanie jako radny podjąć się pracy w jednostce o stuprocentowym udziale miasta Kielce – ocenił Maciej Jakubczyk.
Głosy z innych stron: Piasecki i Stępniewski
Sprawa wywołała poruszenie w pozostałych klubach, choć oceny są zróżnicowane. Radny Rady Miasta Kielce Michał Piasecki, przewodniczący kieleckich struktur Koalicji Obywatelskiej, w komentarzu dla Kielce.plus zaznaczył:
– Jestem zaskoczony tą sytuacją, ponieważ dowiedziałem się o niej dopiero dziś z Facebooka. Warto przypomnieć, że pan radny Dariusz Gacek jeszcze niedawno pracował w firmie pana Burszteina. Z drugiej strony, jeśli stanowisko było nieobsadzone i nie ma żadnych przeciwwskazań formalnych, to trudno komukolwiek zabronić pracy. Według mojej wiedzy radny wziął udział w konkursie, który został oficjalnie ogłoszony przez zarząd spółki.
Z kolei radny Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Stępniewski, przypomniał wcześniejsze działania Gacka w mediach społecznościowych:
– Życie jest przewrotne. Dariusz Gacek grzebał w śmieciach Agaty Wojdy, a teraz pracuje w miejskiej spółce – Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami.
Gacek: „To nie fabryka czekolady”
Sam Dariusz Gacek odpiera zarzuty, przekonując, że praca na składowisku odpadów to rzetelne zajęcie, a nie polityczna gratyfikacja. W mediach społecznościowych poinformował, że zajmuje się recyklingiem, edukacją dzieci i mediami społecznościowymi spółki.

– Pytacie co się u mnie dzieje? Pracuję na wysypisku śmieci. Rozpocząłem nowy etap pracy zawodowej. Pracuję teraz w PGO. Zajmuję się wszystkim co związane z recyklingiem, razem z całą załogą robimy co się da żeby jak najwięcej odpadów trafiało do recyklingu, czyli ponownego użycia. Poza recyklingiem zajmuję się edukacją (np. oprowadzam wycieczki po naszej ścieżce edukacyjnej i powiem Wam, że praca z dziećmi jest super). Plus social media i jeszcze wiele innych spraw. Oczywiście nadal pozostaję radnym i nadal załatwiam dziesiątki ludzkich spraw. Pracy nikt mi nie załatwił (był publiczny nabór) a i zazdrościć nie ma tak bardzo czego, bo nasz zakład to nie jest fabryką wody kolońskiej ani czekolady – tłumaczył Dariusz Gacek.
Po rozpadzie klubu „Perspektyw” w Radzie Miasta zasiada obecnie 6 radnych niezrzeszonych, 10 z Koalicji Obywatelskiej i 9 radnych z Prawa i Sprawiedliwości.