Urodzinowy prezent dla trenera Korony, Kielczanie rozbili Arkę [wideo]

Piłkarze Korony odnieśli kluczowe zwycięstwo nad Arką Gdynia (3:0), które trener Jacek Zieliński uznał za idealny prezent urodzinowy. Podczas gdy Kielczanie cieszą się z powrotu do formy, trener gości Dawid Szwarga wziął pełną odpowiedzialność za słabą postawę swojej drużyny.

Niedzielne starcie w Kielcach miało ogromny ciężar gatunkowy dla obu zespołów walczących o poprawę swojej sytuacji w tabeli. Ostatecznie to gospodarze mogli unieść ręce w geście triumfu, prezentując futbol, który przypominał ich najlepsze momenty z poprzedniej rundy. Dla trenera Jacka Zielińskiego wygrana miała dodatkowy, osobisty wymiar.

Szkoleniowiec Korony nie krył satysfakcji nie tylko z wyniku, ale i z momentu, w którym nadszedł.

– Bardzo ważne zwycięstwo, bardzo ważny mecz w naszym wykonaniu. Takie spotkanie na przełamanie z dużymi fragmentami takiego stylu, który prezentowaliśmy w wielu meczach rundy jesiennej. W dniu moich urodzin zespół zrobił mi najlepszy prezent – nie ukrywał trener zespołu ze stolicy regionu świętokrzyskiego.

Mimo prowadzenia, Zieliński do końca zachowywał czujność, pamiętając o bolesnych doświadczeniach z ostatnich kolejek. Przyznał, że odetchnął z ulgą dopiero po ostatnim gwizdku, ponieważ jako doświadczony trener wie, „jak przewrotna potrafi być piłka nożna”.

Kluczem do sukcesu było szybkie objęcie prowadzenia, co pozwoliło kieleckiej ekipie zarządzać emocjami i tempem spotkania. Jednym z najważniejszych bohaterów widowiska był Dawid Błanik, który zdaniem trenera wreszcie przypomina zawodnika z początku sezonu. Po długiej serii urazów i problemów zdrowotnych, pomocnik Korony odzyskał dynamikę i pewność siebie.

– Wreszcie jest w 100 proc. zdrowy. On jest wtedy groźny i wtedy najlepiej gra w piłkę. Dawida w takiej dyspozycji, z powodu problemów zdrowotnych, nie mieliśmy praktycznie od października zeszłego roku – powiedział doświadczony szkoleniowiec.

Dobra postawa Błanika i innych zawodników ofensywnych przełożyła się na dużą intensywność gry. Korona nie zamierzała poprzestawać na jednej bramce, dążąc do całkowitego zdominowania rywala. Zieliński chwalił zespół za to, że mimo prowadzenia do przerwy trzema golami, drużyna „nadal szukała kolejnych trafień i grała agresywnie”.

Poprawie uległa również gra w defensywie, zwłaszcza przy stałych fragmentach, które w poprzednich meczach były „zapalnikiem” problemów.

Zupełnie inne nastroje panowały w obozie Arki Gdynia. Trener Dawid Szwarga był wyraźnie rozczarowany postawą swoich podopiecznych, zwłaszcza w pierwszej odsłonie meczu.

– To było niedopuszczalne 45 minut w naszym wykonaniu. Jestem mocno zawiedziony tą pierwszą połową, która ustawiła mecz i Korona w drugiej części spotkania mogła już je kontrolować – mówił trener zespołu gości.

Szkoleniowiec gości przyznał, że baza do regularnego punktowania, czyli organizacja i agresja, zupełnie zawiodły w początkowej fazie spotkania. Szwarga nie szukał wymówek w wyborach personalnych, podkreślając, że zbyt wielu zawodników zagrało poniżej swojego potencjału

– Biorę pełną odpowiedzialność za tą pierwszą połowę – zadeklarował trener Arki.

Zwycięstwo Korony zmienia optykę przed nadchodzącą przerwą na mecze kadr. Jacek Zieliński podkreślił, że trzy punkty pozwolą drużynie na pracę w znacznie lepszej atmosferze, „z uśmiechem na ustach”. Plan pracy Kielczan zakłada intensywne treningi do piątku, po których zawodnicy otrzymają wolny weekend.

Z kolei w Gdyni przerwa reprezentacyjna zapowiada się na czas trudnych analiz. Trener Szwarga zaznaczył, że zespół musi skupić się na sobie, niezależnie od wyników innych drużyn w tabeli. Dla Arki nadchodzące dni będą kluczowe, aby znaleźć przyczynę tak słabego występu w Kielcach i przygotować się do dalszej walki o utrzymanie.

Do czasu zakończenia innych spotkań tej kolejki Kielczanie awansowali na ósmą lokatę w tabeli (36 punktów). Arka ma sześć „oczek” mniej i znajduje się tuż nad strefą spadkową.

W następnej kolejce (6 kwietnia) Korona zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk, a Arka dzień później podejmie na własnym boisku Zagłębie Lubin.


Relacja z meczu

Dla obu drużyn spotkanie miało niebagatelne znaczenie. Goście przed tym pojedynkiem mieli tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, a Kielczanie cztery. Trener Korony Jacek Zieliński, w porównaniu do meczu z Pogonią (1:2), dokonał jednej zmiany w wyjściowej jedenastce. Za Simona Gustafsona od pierwszej minuty zagrał Stjepan Davidović. Dawid Szwarga postawił na ten sam skład co w spotkaniu z Widzewem (0:0).

Już w 2. minucie na bramkę Korony uderzył Vladislavs Gutkovskis. Xavier Dziekoński z najwyższym trudem odbił piłkę. Później zaznaczyła się przewaga Korony. Jednak strzały Tamara Svetlina i Wiktora Długosza zablokowali obrońcy Arki, a uderzenie Davidovicia było niecelne. Gdynianie przetrzymali napór rywala i próbowali swoich szans w ataku. Obrona zespołu ze stolicy regionu świętokrzyskiego nie dała się jednak zaskoczyć.

Tymczasem w ciągu dwóch minut gospodarze wyprowadzili dwa ciosy. W 22. min. przed polem karnym zespołu z Gdyni faulowany był Dawid Błanik. Sam poszkodowany wykonał rzut wolny, po którym piłka trafiła na głowę Marcela Pięczka i Korona objęła prowadzenie. Chwilę później sytuacja podopiecznych Dawida Szwargi stała się jeszcze gorsza. Na strzał zza „szesnastki” gości zdecydował się Davidović, nie dając Damianowi Węglarzowi szans na skuteczną interwencję.

Nie mający nic do stracenia zespół z województwa pomorskiego ruszył do bardziej odważnych ataków. Blisko zdobycia kontaktowej bramki był Alassane Sidibe, ale z naciskany przez obrońcę Korony uderzył ponad poprzeczkę. Dużo groźniejsze jednak były akcje Kielczan. Po jednej z nich w polu karnym Arki powstało ogromne zamieszanie. Gospodarze reklamowali faul na Kostasie Sotiriou. Sędzia Jarosław Przybył początkowo puścił grę, ale po konsultacji z wozem VAR wskazał na „jedenastkę”. Do piłki podszedł Mariusz Stępiński i pewnym uderzeniem pokonał Węglarza.

W przerwie trener Szwarga zdecydował się na trzy zmiany, na boisku pojawili się Aurelien Nguiamba, Tornike Gaprindaszwili i Nazarij Rusyn. Drużyna z Kielc nie zamierzała bronić wyniku i tuż po wznowieniu gry mogła strzelić kolejne bramki. Jednak Martin Remacle w dogodnej sytuacji nie trafił w piłkę, Sotiriou uderzył niecelnie, a strzał Błanika został zablokowany. Jeszcze lepszą okazję miał Stępiński, ale nie trafił do praktycznie pustej bramki.

Goście wyglądali na kompletnie zagubionych i całkowicie oddali inicjatywę Koronie. Zdobyli co prawda bramkę po strzale Sebastiana Kerka, ale niemiecki piłkarz był na pozycji spalonej. Wysokie prowadzenie uśpiło trochę zespół Zielińskiego i rywale mieli kilka okazji do zmiany wyniku. Kilka minut później musiał wykazać się Dziekoński, który obronił groźne uderzenie Rusyna. Ukraiński napastnik jeszcze raz „postraszył” bramkarza Korony strzałem głową, ale ten i tym razem był na posterunku.

To pobudziło gospodarzy do groźniejszych ataków. Kontrę Korony wykończył Długosz, ale uderzył tylko w boczną siatkę. Bliski zdobycia gola był też Sotiriou, ale strzelił niecelnie. Arka ambitnie dążyła do zdobycia choćby honorowej bramki, ale rywale jej na to nie pozwolili. Kielczanie po drugim kolejnym zwycięstwie u siebie oddalili się od strefy spadkowej. Sytuacja zespołu z Gdyni, który poniósł 11. wyjazdową porażkę w sezonie, staje się coraz trudniejsza.

Korona Kielce – Arka Gdynia 3:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Marcel Pięczek (22-głową), 2:0 Stjepan Davidović (24), 3:0 Mariusz Stępiński (44-karny).

Żółta kartka – Korona Kielce: Slobodan Rubezić. Arka Gdynia: Tornike Gaprindaszwili.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 10 872.

Korona Kielce: Xavier Dziekoński – Slobodan Rubezić, Kostas Sotiriou, Pau Resta – Wiktor Długosz, Martin Remacle (75. Simon Gustafson), Tamar Svetlin, Marcel Pięczek – Stjepan Davidović (83. Hubert Zwoźny), Dawid Błanik (70. Marcin Cebula), Mariusz Stępiński (75. Antonin Cortes).

Arka Gdynia: Damian Węglarz – Serafin Szota (60. Dominick Zator), Michał Marcjanik, Dawid Gojny – Dawid Kocyła, Alassane Sidibe (46. Aurelien Nguiamba), Kamil Jakubczyk, Oskar Kubiak (46. Tornike Gaprindaszwili) – Patryk Szysz, Vladislavs Gutkovskis (46. Nazarij Rusyn), Sebastian Kerk (80. Michał Rzuchowski).

maj/ sab/ pap/ zdjęcie: korona kielce

Total
0
Shares
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni artykuł

Kadzielnia zdobyta. Za nami inauguracja rowerowych rozgrzewek przed Geofestiwalem [zdjęcia]

Następny artykuł

Wypadek na Klonowej w Kielcach. Dwoje nastolatków trafiło do szpitala

Warto zobaczyć
Total
0
Share